Jednym z najczęściej spotykanych problemów w tekstach popularnonaukowych jest nieświadome przechodzenie od pojedynczego doświadczenia do ogólnego twierdzenia. Zjawisko to występuje zarówno w artykułach prasowych, podcastach, wywiadach, publikacjach eksperckich, jak i w mediach społecznościowych.

Co istotne, dotyczy nie tylko autorów początkujących. Ulegają mu również doświadczeni praktycy, trenerzy, menedżerowie, lekarze, coachowie, przedsiębiorcy czy naukowcy.

Źródłem problemu nie jest zwykle brak wiedzy ani zła wola autora. Przeciwnie. Trudność wynika z naturalnych mechanizmów poznawczych. Ludzie myślą historiami. Znacznie łatwiej zapamiętujemy konkretny przypadek niż abstrakcyjną statystykę. Pojedyncza opowieść o sukcesie, porażce, wyzdrowieniu lub transformacji wywołuje emocje, buduje zaangażowanie i sprawia wrażenie bardziej prawdziwej niż nawet najlepiej zaprojektowane badanie.

Z punktu widzenia metodologii pojawia się jednak fundamentalne pytanie: co właściwie wynika z pojedynczego doświadczenia?

Odpowiedź brzmi: znacznie mniej, niż zwykle sądzimy.

Jeżeli autor pisze, że po zmianie sposobu odżywiania poprawiło się jego samopoczucie, możemy uznać to za wiarygodny opis jego doświadczenia. Nie oznacza to jednak automatycznie, że znamy przyczynę tej poprawy. Nie wiemy, czy zadziałała sama dieta, czy może jednocześnie zmniejszył się poziom stresu, poprawił sen, zwiększyła aktywność fizyczna lub wystąpiły inne czynniki, których autor nawet nie zauważył.

Właśnie dlatego metodologia nauki od wieków próbuje oddzielić obserwację od interpretacji oraz interpretację od dowodu.

Co anegdota może nam powiedzieć?

Paradoksalnie bardzo dużo.

W środowisku akademickim istnieje czasem tendencja do lekceważenia pojedynczych doświadczeń. Jest to błąd. Wiele ważnych odkryć naukowych rozpoczęło się właśnie od nietypowej obserwacji, przypadku klinicznego lub doświadczenia praktyka. Anegdota może wskazywać nowy problem badawczy, ujawniać zjawisko dotąd niezauważane lub prowokować do stawiania nowych pytań.

Dobrze wykorzystana anegdota pozwala:

  • identyfikować nowe problemy wymagające dalszych badań,
  • generować hipotezy badawcze,
  • wskazywać luki w istniejącej wiedzy,
  • opisywać doświadczenie uczestników zjawiska,
  • ilustrować abstrakcyjne koncepcje teoretyczne,
  • zwiększać zrozumiałość tekstu dla odbiorcy,
  • pokazywać praktyczny wymiar problemu,
  • inspirować do dalszych poszukiwań poznawczych.

Warto zauważyć, że na tej liście ani razu nie pojawia się słowo „udowodnić”. Funkcją anegdoty jest przede wszystkim inicjowanie procesu poznawczego, a nie jego zamykanie.

Autor popularnonaukowy powinien więc traktować doświadczenie jako punkt wyjścia do zadawania pytań, a nie jako ostateczną odpowiedź.

Gdzie pojawia się błąd metodologiczny?

Problem zaczyna się w momencie, gdy autor przypisuje anegdocie funkcję, której nie jest ona w stanie spełnić.

Typowy proces wygląda następująco:

Najpierw pojawia się obserwacja: „Kilka osób po określonym szkoleniu deklarowało wzrost skuteczności zawodowej.”

Następnie powstaje interpretacja: „Prawdopodobnie szkolenie przyczyniło się do poprawy wyników.”

Potem następuje uogólnienie: „Szkolenie zwiększa skuteczność zawodową.”

Na końcu pojawia się rekomendacja: „Każda organizacja powinna wdrożyć takie szkolenie.”

Każdy kolejny krok wymaga coraz silniejszych dowodów. Tymczasem wielu autorów wykonuje wszystkie te przejścia niemal automatycznie, nie zauważając, że opuszczają obszar obserwacji i wchodzą na teren spekulacji.

Najczęstsze błędy prowadzące od anegdoty do uogólnienia

W praktyce redakcyjnej szczególnie często spotykamy się z następującymi błędami:

  • utożsamianie korelacji z przyczynowością,
  • pomijanie alternatywnych wyjaśnień,
  • selektywne wybieranie przykładów potwierdzających tezę,
  • ignorowanie przypadków sprzecznych z narracją,
  • nadmierne zaufanie do autorytetu osoby opowiadającej historię,
  • przenoszenie doświadczeń jednostki na całe populacje,
  • mylenie świadectwa z dowodem,
  • traktowanie popularności poglądu jako argumentu za jego prawdziwością,
  • zastępowanie danych narracją,
  • utożsamianie szczerości autora z trafnością jego wniosków.

Szczególnie interesujący jest ostatni punkt. Czytelnik często zakłada, że skoro rozmówca jest szczery, to jego interpretacja musi być prawdziwa. Tymczasem człowiek może całkowicie uczciwie opisywać swoje doświadczenia i jednocześnie błędnie wyjaśniać ich przyczyny.

Dlaczego problem ten jest szczególnie ważny dla autorów popularnonaukowych?

Autor tekstu naukowego pisze przede wszystkim dla specjalistów. Recenzenci zwykle szybko wychwycą nieuprawnione uogólnienia.

Autor tekstu popularnonaukowego znajduje się w trudniejszej sytuacji. Musi jednocześnie zachować atrakcyjność narracji i rzetelność metodologiczną. Odbiorca oczekuje historii, przykładów i konkretnych ilustracji. Jednocześnie to właśnie te elementy najłatwiej prowadzą do błędnych wniosków.

Dlatego warsztat autora popularnonaukowego wymaga szczególnej dyscypliny poznawczej. Nie wystarczy umieć ciekawie pisać. Trzeba również rozumieć ograniczenia własnych źródeł wiedzy.

W praktyce oznacza to konieczność ciągłego zadawania sobie pytań:

  • Co wiem na podstawie obserwacji?
  • Co jest już moją interpretacją?
  • Jakie istnieją alternatywne wyjaśnienia?
  • Czy dysponuję dowodami, czy jedynie przykładami?
  • Czy opisuję przypadek, czy prawidłowość?
  • Czy moje źródła pozwalają na uogólnienie?
  • Jakie są granice moich wniosków?
  • Jakich informacji nadal mi brakuje?

Od opowieści do dowodu

Jednym z celów warsztatów tworzenia i publikacji tekstów popularnonaukowych jest rozwijanie umiejętności świadomego poruszania się pomiędzy doświadczeniem, interpretacją i dowodem.

Dojrzały autor nie rezygnuje z historii. Potrafi jednak umieścić ją we właściwym miejscu procesu poznawczego. Rozumie, że pojedyncza opowieść może być niezwykle cenna jako ilustracja zjawiska, lecz nie wystarcza do uzasadnienia ogólnych twierdzeń. Wie również, że siła tekstu nie wynika z liczby przytoczonych anegdot, lecz z jakości argumentacji oraz umiejętności oddzielania tego, co zostało zaobserwowane, od tego, co rzeczywiście można uznać za uzasadniony wniosek.

W istocie jest to jedna z kluczowych kompetencji XXI wieku. Nie tylko dla autorów. Także dla czytelników, menedżerów, edukatorów, dziennikarzy i wszystkich osób funkcjonujących w świecie przepełnionym historiami, opiniami i przekonującymi narracjami. W świecie nadmiaru informacji coraz większą wartość ma bowiem nie umiejętność opowiadania historii, lecz zdolność rozpoznawania, gdzie kończy się opowieść, a zaczyna dowód.

Dziękuję za ciekawość i uważność!

Mam nadzieję, że treść okazała się przydatna i interesująca. Nie zapomnij zapisać się do naszego newslettera, aby otrzymywać kwartalne aktualizacje na temat zarządzania finansami, instrumentarium instruktora i trenera oraz strategii firmy zorientowanej na usługi profesjonalne. Jeśli masz pytania lub chciałbyś podzielić się swoimi uwagami, śmiało skontaktuj się ze nami za pośrednictwem okienka czatu w prawym dolnym rogu ekranu. Do zobaczenia w kolejnych artykułach!

Wierzymy, że praca z Akademią sprawia Ci przyjemność. Dołącz do nas w serwisie Facebook lub Google i opowiedz nam o swoich doświadczeniach.

Model biznesu Instruktora Praktycznej Nauki Zawodu

Ten szablon pomoże w strategicznym planowaniu działalności instruktora praktycznej nauki zawodu. Każda sekcja zawiera kluczowe pytania, na które należy odpowiedzieć podczas tworzenia lub rozwijania działań edukacyjnych i współpracy z interesariuszami.

To strona z dodatku do podręcznika pt. Instruktor praktycznej nauki zawodu Podręcznik dla rzemieślnika, przedsiębiorcy i rolnika [kup teraz]

Więcej…

Zaświadczenie (wzór) kursu niekwalifikacyjnego

Status zabezpieczeń COVID-19 | Poziom 1: wdrożenie podstawowych rygorów sanitarnych. Praca świadczona głównie stacjonarnie, wdrożenie ograniczeń w funkcjonowaniu Akademii.

Källa: Aug. Schorn och Herm. Reinecke, Pedagogikens historia (1895)

Jan Amos Komeński – prekursor pedagogiki

Komeński uważał naukę za siłę jednoczącą ludzkość. Twierdził, że uniwersalne wykształcenie sprzyja zachowaniu pokoju na świecie. Co więcej, dostrzegał związek między wiedzą a duchowością. Wierzył, iż dzięki nabywaniu tej pierwszej człowiek ostatecznie przybliża się do Boga. Być może właśnie to stanowiło główny powód jego działania. Założenia dydaktyczne Komeńskiego nic nie straciły na wartości. Jego systematyczne metody nauczania, obejmujące między innymi użycie pomocy wizualnych, są powszechnie stosowane również na współczesnych kursach i szkoleniach...